Podstawowym elementem prankvertisingu są oczywiście emocje.

Negatywnie skrajne, takie jak strach, obrzydzenie czy groza.

Firmy często jednak odwołują sie także do pozytywnej strony prankvertisingu, starając się skonstruować reklamę w oparciu o śmieszny dowcip czy psikus. Formę reklamy cechuje więc całkowita dowolność w wyborze zarówno środków jak i przekazu reklamy.

Prankvertising - marketing wirusowy reklamą?

 

Jak wygląda perfekcyjna reklama z serii prankvertising?

Najlepiej zobrazować ją dobrym przykładem. Jednym z nich jest spot marki Nivea, w którym „wkręceni“ w reklamę, nieświadomi pasażerowie samolotu, czekający na odprawę, mieli wątpliwą przyjemność oglądania siebie samych w wieczornych wiadomościach z informacją o poszukiwaniach podejrzanych o przestępstwo uciekinierów.

Listy gończe z ich podobnizną znajdowały się także w rękach przypadkowych współpasażerów na lotnisku, którzy zaczynali nabierać wobec „wkręcanych“ coraz więcej podejrzeń.
Zdenerwowani pasażerowie na sam koniec spotu zostali obdarowani dezodorantami Nivea, co w odniesieniu do całokształtu sytuacji doskonale budowało wizerunek marki z naciskiem na rolę dobrego dezodorantu w stresowych i zaskakujących sytuacjach.

Czemu prankvertising jest tak bardzo popularny?

Odpowiedź jest bardzo prosta: filmiki z elementami prankvertisingu bardzo szybko rozprzestrzeniają się w internecie, rozpoczynając efekt „wirusowania“ – masowego przekazywania i szerowania w mass mediach. To calkowicie darmowa reklama dla pomysłodawcy spotu i gwarancja, że spot dotrze w sposób niekontrolowany do gigantycznej ilości osób. Dokładając do tego mocną dawkę emocjonalną, którą niesie z sobą reklama i to, że mocno zapada w pamięć nietrudno przewidzieć, że będzie to sukces marketingowy firmy.

Czy prankvertising sprawdzi się w każdej branży? Oczywiście, nie. Wszystko zależy od sposobu przedstawienia danego produktu w spocie i tego, czy zachowamy granicę dobrego smaku i wyczucia.